Podjęła się odpowiedzialnego zadania wyszycia proporca dla drużyny swojego syna .
Moim zadaniem było tylko - albo aż - zebranie tego wszystkiego do kupy i obszycie lamówką . Żeby nie było za łatwo , lamówka w dwóch kolorach . Średnio sobie z tym wyzwaniem poradziłam , do teko miałam na to przeznaczone “tylko” kilka godzin .
Jak wyszło , tak wyszło , grunt , że się udało . Nowe doświadczenie dodane do życiorysu (;
Krzyż harcerski wydaje się być bardzo udany. Gratulacje dla koleżanki! Pamiętam, kiedyś sama wyszyłam proporzec dla zastępu Tukany. Tukan wyszedł mi całkiem nieźle.:-)Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńwyszlo pieknie,gratuluje...
OdpowiedzUsuńKochana moja!Wyszło pięknie.Na obozie wszystkim się podoba,ale bez Ciebie to by się nie udało.A do Twoich umiejętności jeszcze mi daleko.Wie4m jak ciężko było złożyć to do kupy,ale ważne,że się trzyma.Wielkie dzięki.
OdpowiedzUsuń